Pekin
Pozdrawiam!
Przejazd z Ulan Bator do Pekinu byl jak najbardziej ciekawy. Z UB do granicy jechalismy oczywiscie najtanszym pociagiem. Przyzwyczajeni do rosyjskiego porzadku wsiedlismy do pociagu piec minut przed jego odjazdem. Wchodzimy do wagonu, a tutaj przejsc nie mozna, wiec o naszych "zarezerwowanych" miejscach moglismy zapomniec. Spalismy na trzecim pietrze, ktore w sumie jest przeznaczone na bagaz. Bylo troche twardo, ale lepjej tak, niz w ogole nie spac. Na granicy zlapalismy spalny autobus do Pekinu, autobus po prostu cudo, zamiast siedzen - lozka, tak mozna podrozowac:-).
Pzejscie graniczne bylo zapchane drobnymi handlarzami z Mongolii, takie kolejki przedstawiam sobie, kiedy kombinuje mysli o dostawie kielbasy i socjalizmie w Polsce. N kazdym kroku obelgi, ze nie stoimy w tej kolejce, w ktorej sie nalezy, i to w kazdym jezyku. W koncu chinski porzadkowy zrozumial, ze nie jestesmy stworzeni do tego typu porzadku, zlitowal sie, i kazal nam przejsc na sam poczatek kolejki. Gdyby slowa i wzroki stojacych w kolejce Mongolczykow mogly zabijac, Pekinu bysmy prawdopodobnie nie zobaczyli.
Pekin, miasto jest niesamowite, myslalem, ze szerokie drogi sa w Moskwie, dokladnie nie mierzylem:-), ale wydaje mi sie, ze bije Moskwe na odleglosc. Pierwsze miejsce, w ktore sie prawdopodobnie kazdy turysta udaje, to Tian'anmen. Byl po prostu zaludniony, i to o 8 rano. Co podpada jako pierwsze, wszedzie jest mnostwo ludzi, nie zaleznie od pory dnia, pogody lub miesjca, w ktorym sie jako obcy przebywa, wszedzie mnostwo czyms sie zajmujacych ludzi. Robi to wrazenie wiecznej, w sumie juz pod pewnym wzgledem eksesywnej konsumpcji, handlu, przemieszczania sie, wszystko jest wiecznie w ruchu. Z drugiej strony mieszanka nowego Pekinu, oszklonych wiezowcow, centrow handlowych, deptakow z sklepami sprzedajacymi markowe zeczy a z drugiej hutongi, stare, czesto rozwalajace sie stare domy, stare dzielnice, i to tylko pare metrow od siebie.
Pozdrowienia z Pekinu
Les
Przejazd z Ulan Bator do Pekinu byl jak najbardziej ciekawy. Z UB do granicy jechalismy oczywiscie najtanszym pociagiem. Przyzwyczajeni do rosyjskiego porzadku wsiedlismy do pociagu piec minut przed jego odjazdem. Wchodzimy do wagonu, a tutaj przejsc nie mozna, wiec o naszych "zarezerwowanych" miejscach moglismy zapomniec. Spalismy na trzecim pietrze, ktore w sumie jest przeznaczone na bagaz. Bylo troche twardo, ale lepjej tak, niz w ogole nie spac. Na granicy zlapalismy spalny autobus do Pekinu, autobus po prostu cudo, zamiast siedzen - lozka, tak mozna podrozowac:-).
Pzejscie graniczne bylo zapchane drobnymi handlarzami z Mongolii, takie kolejki przedstawiam sobie, kiedy kombinuje mysli o dostawie kielbasy i socjalizmie w Polsce. N kazdym kroku obelgi, ze nie stoimy w tej kolejce, w ktorej sie nalezy, i to w kazdym jezyku. W koncu chinski porzadkowy zrozumial, ze nie jestesmy stworzeni do tego typu porzadku, zlitowal sie, i kazal nam przejsc na sam poczatek kolejki. Gdyby slowa i wzroki stojacych w kolejce Mongolczykow mogly zabijac, Pekinu bysmy prawdopodobnie nie zobaczyli.
Pekin, miasto jest niesamowite, myslalem, ze szerokie drogi sa w Moskwie, dokladnie nie mierzylem:-), ale wydaje mi sie, ze bije Moskwe na odleglosc. Pierwsze miejsce, w ktore sie prawdopodobnie kazdy turysta udaje, to Tian'anmen. Byl po prostu zaludniony, i to o 8 rano. Co podpada jako pierwsze, wszedzie jest mnostwo ludzi, nie zaleznie od pory dnia, pogody lub miesjca, w ktorym sie jako obcy przebywa, wszedzie mnostwo czyms sie zajmujacych ludzi. Robi to wrazenie wiecznej, w sumie juz pod pewnym wzgledem eksesywnej konsumpcji, handlu, przemieszczania sie, wszystko jest wiecznie w ruchu. Z drugiej strony mieszanka nowego Pekinu, oszklonych wiezowcow, centrow handlowych, deptakow z sklepami sprzedajacymi markowe zeczy a z drugiej hutongi, stare, czesto rozwalajace sie stare domy, stare dzielnice, i to tylko pare metrow od siebie.
Pozdrowienia z Pekinu
Les

0 Comments:
Post a Comment
<< Home