Z Pekinu do Shanghaiu
Cze!
W Pekinie zostalismy cale 9 dni, miasto jest na tyle interesujace, ze mozna by zostac dluzej. Problem w tym, ze Chiny to panstwo niemale, a inne rejony tez chce sie zobaczyc. Z Pekinu pojechalismy do Qingdao, starej niemieckiej koncesji, miasta polozonego nad Morzem Zoltym. Miasto jest dosyc ciekawe, mieszanka nowej chinskiej architektury z starymi, niemieckimi budynkami. Z Qingdao postanowilismy pojechac to Taian i wejsc na swieta daoistyczna gore Taishan. Podejscie jest na tyle ciekawe, iz cala droge wchodzi sie schodami, ktore zostaly zbudowane dla cesarza, aby ten wchodzac na gore, nie zbrudzil sobie nog. No i oczywiscie wchodzi sie razem z masa pielgrzymow i turystow. Z Taianu wybralismy sie do Qufu. Cale stare miasto jest ogrodzone murem i fosa, podobno polowa mieszkancow tego miasta uwaza sie za potomkow Konfucjusza, ktory w tym miescie nauczal. Nastepny postoj zrobilismy w Shaolin, klasztor jest chyba jednym z lepszych, ktore widzielismy, no i oczywiscie szkoly Kung Fu, jest ich po prostu masa. Z Shaolin pojechalismy dalej do Nanjing, gdzie spotkalismy sie z Arturem. Miasto jest takie sobie, jedne z wiekszych w Chinach, wiec zyje w nim prawdopodobnie wiecej niz 10 milionow ludzi. Ciekawa jest historia tego miasta, bylo ono stolica Chin przez dluzszy okres czasu, nawet w 20 wieku. W 1937 japonczycy, ktorzy okupowali Chiny, zamordowali w tym miescie 300 tysiecy Chinczykow / czesto czyta sie o holokauscie w Nanjing. Wczoraj wieczorem przybylismy do Shanghaiu i jak na razie zbieramy wrazenia.
pozdrawiam
Les
W Pekinie zostalismy cale 9 dni, miasto jest na tyle interesujace, ze mozna by zostac dluzej. Problem w tym, ze Chiny to panstwo niemale, a inne rejony tez chce sie zobaczyc. Z Pekinu pojechalismy do Qingdao, starej niemieckiej koncesji, miasta polozonego nad Morzem Zoltym. Miasto jest dosyc ciekawe, mieszanka nowej chinskiej architektury z starymi, niemieckimi budynkami. Z Qingdao postanowilismy pojechac to Taian i wejsc na swieta daoistyczna gore Taishan. Podejscie jest na tyle ciekawe, iz cala droge wchodzi sie schodami, ktore zostaly zbudowane dla cesarza, aby ten wchodzac na gore, nie zbrudzil sobie nog. No i oczywiscie wchodzi sie razem z masa pielgrzymow i turystow. Z Taianu wybralismy sie do Qufu. Cale stare miasto jest ogrodzone murem i fosa, podobno polowa mieszkancow tego miasta uwaza sie za potomkow Konfucjusza, ktory w tym miescie nauczal. Nastepny postoj zrobilismy w Shaolin, klasztor jest chyba jednym z lepszych, ktore widzielismy, no i oczywiscie szkoly Kung Fu, jest ich po prostu masa. Z Shaolin pojechalismy dalej do Nanjing, gdzie spotkalismy sie z Arturem. Miasto jest takie sobie, jedne z wiekszych w Chinach, wiec zyje w nim prawdopodobnie wiecej niz 10 milionow ludzi. Ciekawa jest historia tego miasta, bylo ono stolica Chin przez dluzszy okres czasu, nawet w 20 wieku. W 1937 japonczycy, ktorzy okupowali Chiny, zamordowali w tym miescie 300 tysiecy Chinczykow / czesto czyta sie o holokauscie w Nanjing. Wczoraj wieczorem przybylismy do Shanghaiu i jak na razie zbieramy wrazenia.
pozdrawiam
Les
